26.09.2017      
 



najnowsze wydanie
wszystko o...
kronika i ekologia
kronika poleca książki
ogłoszenia
drukarnia
zlecanie reklam i ogłoszeń
kontakt prenumerata
e-wydanie
patronat prasowy
prezentacja
zostań wydawcą
regulamin konkursów
loga
slovakia
logowanie
 
Kronika Małopolska
Kronika Żywiecka
Głos Ziemi Cieszyńskiej
SPECJALNE
  NASZE 50 LAT!
To nie jest historia pięćdziesięcioletniej jubilatki. Jedyny tygodnik Bielska-Białej i całego Podbeskidzia w ...























Bielsat

basket


















galeria


wisla
xxx

 

Nr 7/2017



Tylko jeden radny ręki do tego nie przyłożył

POMNIKIEM W DRWALI

Władze Czechowic-Dziedzic znalazły sposób na ochronę najcenniejszych drzew przed ich ścinaniem na prywatnych działkach, co obecnie umożliwia polskie prawo. Ustanawiają je pomnikami przyrody. Ale nie są jednomyślni...
28 marca Rada Miejska w Czechowicach-Dziedzicach zdecydowała o ustanowieniu pomnikami przyrody sześciu drzew na terenie gminy. - Przeprowadzone oględziny wykazały, że te drzewa cechują się dobrym stanem zdrowotnym. Objęcie ich ochroną prawną i otoczenie ich opieką poprzez systematyczną pielęgnację oraz wprowadzenie szeregu ograniczeń pozwoli na ich zachowanie dla przyszłych pokoleń - uzasadnia Bernadetta Klimek, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa w Urzędzie Miejskim. Jak poinformowała radnych, cztery z sześciu takich drzew znajdują się na prywatnych działkach. - A przepisy umożliwiają teraz wycięcie takiego drzewa - wytłumaczyła.
Ustanowienie pomnika przyrody sprawi, że nikt z siekierą do drzewa-pomnika nie ma prawa się zbliżyć. A ratusz miał informacje, że są właściciele gruntów, którzy już się do tego szykowali i chcieli powalić najpiękniejsze czechowickie okazy.
Po raz kolejny działa (a może topór?) przeciwko drzewom wytoczył radny Edward Kóska. W niezwykle poetycki sposób nakreślił podobieństwa i różnice między ludźmi a drzewami. Powiedział, że drzewa mają korę i ludzie mają korę... mózgową. Dodał jednak, że jeśli człowiek umiera w swoim łóżku, to nikomu krzywdy nie zrobi. A umierające drzewo - i owszem. - Takie drzewo może kogoś zabić. Konar może spaść na jezdnię. Nie jestem przeciwnikiem pomników, ale nie mogą one zagrażać ludzkiemu życiu. Nie chcę swoim głosowaniem przyłożyć ręki do tego, że komuś stanie się krzywda - stwierdził i jako jedyny zagłosował przeciw nowym pomnikom przyrody.
Strach członka czechowickiej Rady nie ma żadnego uzasadnienia w faktach. W ostatnim czasie w regionie nikt nie zginął przygnieciony przez drzewo, które z powodu złego stanu albo choćby wichury nagle runęło. Za to w ostatnich tygodniach aż roi się od wypadków, gdy giną albo ciężkich obrażeń doznają ci mieszkańcy, którzy postanowili na swoich działkach samodzielnie ścinać drzewa, na czym się kompletnie nie znają.
Nikt nie zwrócił uwagi radnemu na to, że w uchwale, którą powinien przeczytać jak byk stoi, że wybrane do ochrony drzewa są w dobrej kondycji. Ten jednak skarżył się również na to, że o pomniki i tak nikt nie dba. Bardzo uroczyście opowiadał o tym, że pod jednym z takich pomników przy ulicy Weneckiej leży... wielka kupa. - Pomniki przyrody są monitorowane. Dwa razy w roku odbywa się ich przegląd. Oczywiście, może przyjść taka nawałnica, jak ostatnio, gdy straciliśmy dwa pomniki - powiedziała Bernadetta Klimek.
Nowymi pomnikami przyrody w gminie Czechowice-Dziedzice zostały drzewa: dwa dęby szypułkowe przy ulicach Księża Grobel i Zajęczej w Ligocie oraz przy ulicach Bestwińskiej i Cichy Kącik na terenie miasta, wiąz szypułkowy przy ulicy Piasta i grab pospolity przy ulicy Lipowej. To okazy o obwodach pnia od trzech do ponad czterech metrów. Żeby chronić te pomniki, będą obowiązywały takie zakazy, jak niszczenia, prowadzenia w pobliżu prac ziemnych, zanieczyszczania gleby czy umieszczania tablic reklamowych. (mk)
Na zdjęciach (od góry): Okaz przy ulicy Bestwińskiej * Okaz przy ulicy Księża Grobel w Ligocie * Okaz przy ulicy Zajęczej w Ligocie * Dąb szypułkowy przy ulicy Cichy Kącik. Obok jego polegli towarzysze, którzy nie mieli szczęścia zostać pomnikami. Obejmowanie taką specjalną ochroną najcenniejszych drzew to teraz jeden z nielicznych sposób ratowania krajobrazu.



Przynosili surowce, wynosili drzewka i kwiaty

REKORDOWA AKCJA ARKI

1 kwietnia Fundacja Ekologiczna Arka z Bielska-Białej zaprosiła bielszczan do udziału w kolejnej edycji popularnej akcji „Drzewko za surowce”.
Stoisko fundacji ulokowało się na górnym parkingu centrum handlowego Sarni Stok. Mieszkańcy miasta mogli tam przyjść i wymienić śmieci na sadzonki drzewek (kosodrzewina, jodła, grab, wiąz, jarząb szwedzki, dzika jabłoń, grusza, buk, świerk) lub kwiatów (bratki i stokrotki). Jedną sadzonkę można było dostać za 10 kilogramów makulatury lub 20 butelek PET, jak również za 20 szklanych opakowań albo 20 aluminiowych puszek. W ten sam sposób można się było pozbyć niepotrzebnego sprzętu AGD, RTV oraz zużytych baterii i żarówek. W trzech ostatnich wypadkach - aby dostać sadzonkę - trzeba było przynieść jeden elektrośmieć lub od 10 do 20 baterii albo żarówek.
Ekolodzy mieli tym razem do rozdania rekordową liczbę roślin. Jeżeli chodzi o drzewka było ich 5 tysięcy, w przypadku kwiatów - 4 tysiące! - Rozdaliśmy wszystkie - powiedział „Kronice” Wojciech Owczarz, szef Arki.
Przedsięwzięcie było organizowane pod hasłem „Sadzimy drzewa”. Wszyscy, którzy otrzymali drzewka byli zachęcani do przysyłania Arce zdjęciowej relacji z ich zasadzenia. Fotograficzne sprawozdania mają być umieszczane na jej stronie internetowej (www.fundacjaarka.pl) i profilu na Facebooku (Fundacja Ekologiczna Arka).
Ogółem zebrano 9,6 tony makulatury, blisko 3,9 tony szkła, 920 kilogramów tworzyw sztucznych i 570 kilogramów aluminium. Gdy dzień po akcji rozmawialiśmy z Wojciechem Owczarzem elektrośmieci były jeszcze podliczane.
Zebrane surowce zostaną sprzedane, a uzyskane w ten sposób będą przeznaczone na zakup rowerów dla dzieci z domów dziecka i świetlic środowiskowych ramach innej akcji prowadzonej przez Arkę - „Rower pomaga” (www.rowerpomaga.pl).
„Drzewko za surowce” zostało zorganizowane w partnerstwie z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Katowicach, bielskim Urzędem Miejskim w Bielsku-Białej i Zakładem Gospodarki Odpadami.
18 marca Arka zaproponowała bielszczanom inną, bardzo podobną akcję o nazwie „Torba za surowce”. Do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych na rogu ulic Leszczyńskiej i Straconki wystarczyło przynieść 20 kilogramów makulatury albo szklanych opakowań lub 40 aluminiowych puszek. W zamian przynoszący byli obdarowywani płóciennymi torbami z eko-nadrukami, które zaprojektowali znani miejscowi artyści. (best)
Na zdjęciach (od góry): „Drzewko za surowce” cieszyło się ogromnym zainteresowaniem. * Wcześniejsza „Torba za surowce” cieszyła się nie mniejszą popularnością.



Przedszkole będzie jak nowe

FUNDUSZ POŻYCZY I UMORZY

Kolejne przedszkole w Czechowicach-Dziedzicach doczeka się termomodernizacji. Ponad ćwierć miliona na ten cel pożyczy Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
„Trójka” jest jedną z ostatnich placówek oświatowych na terenie gminy, która nie ma odnowionej elewacji. Władze miasta postanowiły więc sprawić, by przedszkole za jednym zamachem stało się atrakcyjne wizualnie, a przy tym ekologiczne. - Oszczędzimy na ogrzewaniu budynku - wskazuje Maciej Kołoczek, zastępca burmistrza miasta.
Jeszcze w tym roku rozpocznie się i zakończy gruntowna termomodernizacja placówki. Obejmie ocieplenie ścian oraz remont i docieplenie dachu. Koszty tej inwestycji nie powinny przekroczyć pół miliona złotych. To kolejna ekologiczna inwestycja na terenie Czechowic-Dziedzic, której realizację wspomoże Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. I to na dwa sposoby. Przede wszystkim Fundusz pożyczy ponad 250 tysięcy złotych. - Ta pożyczka może zostać w połowie umorzona po upływie 2,5 roku. Zaoszczędzone pieniądze muszą zostać przekazane na kolejną proekologiczną inwestycję - tłumaczy wiceburmistrz. Oprócz pożyczki, WFOŚiGW przekaże także dotację w wysokości 6 tysięcy złotych. Pozostałe koszty zadania zostaną pokryte z budżetu gminy. (mk)








Do druku: pdf
>> Powrót <<