26.09.2017      
 



najnowsze wydanie
wszystko o...
kronika i ekologia
kronika poleca książki
ogłoszenia
drukarnia
zlecanie reklam i ogłoszeń
kontakt prenumerata
e-wydanie
patronat prasowy
prezentacja
zostań wydawcą
regulamin konkursów
loga
slovakia
logowanie
 
Kronika Małopolska
Kronika Żywiecka
Głos Ziemi Cieszyńskiej
SPECJALNE
  NASZE 50 LAT!
To nie jest historia pięćdziesięcioletniej jubilatki. Jedyny tygodnik Bielska-Białej i całego Podbeskidzia w ...























Bielsat

basket


















galeria


wisla
xxx

 

Nr 5/2017



Wilkowice: projekt niemile widziany

CIEŃ MASZTU

Pod koniec ubiegłego roku w Wilkowicach gruchnęła wieść, że spółka Orange ma zamiar wybudować maszt telekomunikacyjny na działce przy ulicy Do Boru. Projekt ten, delikatnie mówiąc, nie wzbudził entuzjazmu wśród mieszkańców.
Maszt ma mierzyć ponad 40 metrów wysokości i być posadowiony na działce, na której obecnie składowane są różnego rodzaju kruszywa i stoją dwie ciężarówki (foto). Pozwolenie na budowę wydało bielskie Starostwo Powiatowe pod sam koniec listopada ubiegłego roku.
Pełni obaw
Wilkowiczanie zamieszkujący posesje położone w okolicy obawiają się o swoje zdrowie - ze względu fale elektromagnetyczne emitowane przez ulokowane na maszcie anteny. Uważają, że konstrukcja taka postawiona w okolicy zabudowanej dwupiętrowymi domami zepsuje krajobraz. Obawiają się, że ze względu na maszt, działki stracą na wartości. Mają też obawy dotyczące bezpieczeństwa - tak wysoka budowla może stać się ściągaczem piorunów. Mieszkańcy zainteresowali sprawą wojewodę śląskiego. Odwołanie okazało się skuteczne. Trwa oczekiwanie na decyzję.
Zgodnie z prawem
- Zrobiliśmy wszystko zgodnie z prawem - mówi bielski wicestarosta Grzegorz Szetyński. Na poparcie swoich słów wymienia: u projekt jest zgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, u inwestor przedłożył oświadczenie o posiadanym prawie do dysponowania działką przy ulicy Do boru na cele budowlane oraz kompletny projekt budowlany wraz z wymaganymi dokumentami u projektowany maszt nie kwalifikuje się jako przedsięwzięcie mogące znacząco oddziaływać na środowisko i nie wymaga przeprowadzenia oceny tego oddziaływania, u inwestycja będzie spełniać wymagania wynikające z rozporządzenia ministra środowiska w sprawie dopuszczalnego poziomu pola elektromagnetycznego oraz sposobów sprawdzania dotrzymania tych poziomów. - Jeżeli popełniliśmy jakieś błędy - a moim zdaniem nie popełniliśmy - wojewoda nam je wskaże - podsumowuje wicestarosta.
Marsz do strefy?
Kiedy do Urzędu Gminy w Wilkowicach wpłynęło pierwsze pismo w sprawie masztu urzędnicy uznali, że lokalizacja wybrana przez Orange może wzbudzić niezadowolenie mieszkańców. - Z tego powodu zaproponowaliśmy dwa inne miejsca, na terenie strefy przemysłowej, gdzie maszt nie wzbudzałby takich kontrowersji, a wręcz - być może - przedsiębiorcy byliby zadowoleni, że mają lepszy sygnał telefoniczny czy internetowy - mówi Mieczysław Rączka, wójt gminy. Inwestor propozycję odrzucił, tłumacząc, że przeprowadził stosowne badania i lokalizacja przy ulicy Do Boru jest - z jego punktu widzenia - najlepsza.
Nie wiadomo jaka będzie decyzja wojewody, ale jeżeli skieruje sprawę do ponownego rozpatrzenia do organu pierwszej instancji - czyli do starostwa - gmina ma zamiar ponowić swoją ofertę lokalizacyjną. - Pisma w tej sprawie otrzymają Orange, starosta i mieszkańcy - dodaje gospodarz gminy.
O temat masztu pytaliśmy - e-mailowo - rzecznika i biuro prasowe Orange Polska. Odpowiedź nie nadeszła. (best)
Na zdjęciu: Działka przy ulicy Do Boru, na której ma zostać wybudowany maszt telekomunikacyjny.


Bielskie paleniska pod kontrolą

PATROLE DO KOPCIUCHÓW

Sporo się ostatnio mówi o kontrolowaniu domowych kopcących pieców przez straże miejskie. Panuje opinia, że działania te są mało skuteczne, a mandaty zbyt niskie. Sprawdziliśmy jak jest w Bielsku-Białej, gdzie gęstego dymu z kominów nie brakuje.
Za kontrole przydomowych kotłowni odpowiada w bielskiej straży miejskiej referat ds. ochrony środowiska i profilaktyki, który utworzono w ubiegłym roku. - Nasi funkcjonariusze na podstawie upoważnienia, które otrzymali od prezydenta miasta, kontrolują nieruchomości na których dochodzi do podejrzenia spalania odpadów. W ubiegłym roku dokonano 672 kontroli, nałożono 121 mandatów, pouczono 69 osób. Kontrole dotyczyły nie tylko przydomowych kotłowni (362 przypadki), ale również spalania odpadów w ogniskach w ogrodach obok posesji lub w ogródkach działkowych (299 przypadków), co także stanowi wykroczenie. 11 przypadków przekazano innym służbom, w tym policji i państwowej straży pożarnej - mówi Sebastian Kufel, kierownik referatu.
Mandat można dostać w przypadku spalania w piecu niedozwolonych odpadów: plastików, pieluch, mebli czy gumy. Palenie mułem czy flotem na razie nie jest w naszym województwie objęte zakazem, choć ma się to zmienić od przyszłego sezonu grzewczego. W wypadku palenia zabronionymi odpadami ujęcie sprawcy na gorącym uczynku nie jest łatwe. Dlatego w lutym funkcjonariusze ekopatrolu - jednostki zajmującej się m. in. kontrolą palenisk - przeszli szkolenie, mające ułatwić identyfikację pochodzenia spalanego opału. W sytuacjach spornych, pobierane będą - jak już pisaliśmy - próbki do laboratorium.
Strażnik miejski ma prawo nałożyć mandat w wysokości od 20 zł do 500 zł. Jeżeli dana osoba go nie przyjmie, sprawa przekazywana jest do sądu rejonowego. A ten może nałożyć karę w wysokości do 5 tysięcy złotych.
Kontrowersje budzi kwestia wpuszczania kontrolerów przez właściciela do mieszkania i na teren posesji. Wśród bielszczan krąży opinia, że można zamknąć drzwi strażnikowi przed nosem, zasłaniając się prawem do prywatności. To błędne myślenie.
Jeżeli mieszkaniec nie wpuści funkcjonariusza, to zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Nikt na siłę nie będzie wchodził do środka, ale niewpuszczenie ma swoje konsekwencje - złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, co skutkuje działaniami policji - rozwiewa wątpliwości Sebastian Kufel. Dodajmy, że zgodnie z Kodeksem karnym, za udaremnianie lub utrudnianie wykonania kontroli w zakresie ochrony środowiska grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech. (tw)



Czechowice: panele fotowoltaiczne - tak, ale...

PRIORYTETEM STARE PIECE

Czechowiczanie coraz częściej dopytują władze miasta o programy, dzięki którym można uzyskać dofinansowanie na zakup nowoczesnych źródeł ciepła, w tym paneli fotowoltaicznych. Okazuje się, że priorytety są inne, bowiem władze chcą się pozbyć do końca starych „kopciuchów”, czyli kotłów na paliwo najniższej jakości.
Aktualnie gmina Czechowice-Dziedzice nie dofinansowuje mieszkańcom budynków jednorodzinnych zakupu i montażu instalacji fotowoltaicznych. O to, czy to się zmieni ciągle jest pytany burmistrz miasta. Nie chowa głowy w piasek. - Zamierzamy jeszcze w tym roku przystąpić do konkursu w ramach „Regionalnego Programu Operacyjnego Odnawialne Źródła Energii” (OZE) i uzyskać dofinansowanie do montażu ogniw fotowoltaicznych oraz pomp ciepła. Wykonawcą całego zadania byłaby firma wybrana przez gminę, a z dofinansowania do zakupu i montażu instalacji fotowoltaicznych mogłyby korzystać również osoby fizyczne, czyli właściciele domów jednorodzinnych. Przygotowanie wniosku wymaga jednak przeprowadzenia szczegółowej analizy techniczno-ekonomicznej, dotyczącej poszczególnych budynków, w których miałaby być realizowana taka inwestycja. To zaś będzie możliwe dopiero po ustaleniu kręgu potencjalnych inwestorów - tłumaczy burmistrz Marian Błachut.
Gospodarz miasta wskazuje, że ogniwa fotowoltaiczne są tylko jedną z technologii korzystających z odnawialnych źródeł energii. I że ze względu na stosunkowo wysoki koszt stanowią niewielką część domowych inwestycji. Do problemu walki ze smogiem i szukania oszczędności Marian Błachut chce podejść inaczej. - W tej chwili, z myślą o walce z tzw. niską emisją oraz powodowanymi przez nią zanieczyszczeniami powietrza, priorytetem dla nas jest likwidacja możliwie dużej ilości starszych typów kotłów na paliwa stałe, ogrzewających domy mieszkalne na terenie gminy - informuje. - Dlatego w pierwszej kolejności chcielibyśmy położyć nacisk na likwidację najbardziej uciążliwych dla powietrza atmosferycznego przydomowych kotłowni. W tym celu, jeszcze w bieżącym roku, chcemy uruchomić i zrealizować gminny program dopłat do wymiany starych kotłów węglowych na nowoczesne kotłownie gazowe - deklaruje i zaznacza, że inne ekologiczne projekty gmina też będzie się starała wspierać, a o efektach szukania środków zewnętrznych, na przykład na montaż paneli, będzie informować. (mk)






Do druku: pdf
>> Powrót <<