02.10.2014      
 



najnowsze wydanie
wszystko o...
kronika i środowisko
kronika poleca książki
ogłoszenia
drukarnia
zlecanie reklam i ogłoszeń
kontakt prenumerata
e-wydanie
patronat prasowy
prezentacja
zostań wydawcą
regulamin konkursów
loga
slovakia
logowanie
 
Kronika Małopolska
Głos Ziemi Cieszyńskiej
SPECJALNE
  NASZE 50 LAT!
To nie jest historia pięćdziesięcioletniej jubilatki. Jedyny tygodnik Bielska-Białej i całego Podbeskidzia w ...























Bielsat

basket


















galeria


wisla


 

>>Czytaj e-kronikę na ekranie komputera<<

Cieszyn: cesarz, wybory i list
SPÓR O OBRAZY

NR.: 41 z dnia: 12-10-2006


W sali sesyjnej cieszyńskiego ratusza pojawiły się portrety dynastii Habsburgów. W tym Franciszka Józefa i Marii Teresy. Burmistrz Cieszyna uznał, że habsburskie portrety mają zniknąć. Ale Najjaśniejszy Pan i jego rodzina znaleźli też nad Olzą obrońców. A w tle tego sporu pojawił się tajemniczy list i przedwyborcze gierki.
Salę sesyjną w cieszyńskim ratuszu oddano do użytku w roku 1906. Z okazji setnej rocznicy tego wydarzenia, pomieszczeniu przywrócono dawny, wspaniały wygląd. Przy tej okazji na ścianach sali sesyjnej zawisła galeria kopii portretów, które wisiały tam przed wiekiem. Prezentują one dyplomatów, którzy pod koniec osiemnastego wieku podpisali tak zwany pokój cieszyński, a także przedstawicieli dynastii Habsburgów. Wśród nich jest także portret Franciszka Józefa I, cesarza, który sto lat temu osobiście otwierał cieszyńską salę sesyjną i do którego wielu cieszynian ma do dziś wielki sentyment. A także portret cesarzowej Marii Teresy, współautorki pierwszego rozbioru Polski. I właśnie habsburskie portrety stały się przyczyną konfliktu.
Burmistrz Cieszyna Bogdan Ficek uważa, że w sali, w której Rada Miejska polskiego miasta stanowi lokalne prawo, nie powinny wisieć portrety władców obcych państw. Tym bardziej, że są wśród nich osoby, które w dziejach Polski nie zapisały chlubnych kart. Jak na przykład Maria Teresa. Ale to nie jedyny argument, jakiego używa szef cieszyńskiego magistratu. - Wiem, że czasy Franciszka Józefa są wspominane z nostalgią i sentymentem, ale przy tej okazji zapomina się o pewnej ważnej prawdzie. Wtedy, za użycie w urzędzie języka polskiego bito w twarz, a Polacy traktowani byli jak obywatele gorszej kategorii. Wszystkie ważne czy kierownicze stanowiska były dla nich niedostępne. Wśród Habsburgów były osoby, które w dziejach Polski zapisały się źle. Dlatego moim zdaniem zamiast portretów Habsburgów, powinny tu wisieć portrety takich ludzi jak Michejda, Stalmach czy ksiądz Londzin. Czyli osób, które w tych trudnych dla Polaków czasach krzewiły na Śląsku Cieszyńskim polskość - mówi Bogdan Ficek.
Habsburskich portretów w sali sesyjnej broni część cieszyńskich radnych, między innymi konserwator zabytków Irena Kwaśny i dyrektor Muzeum Śląska Cieszyńskiego Marian Dembiniok. Podkreślają oni, że w Cieszynie Habsburgowie nie byli zaborcami. Śląsk Cieszyński trafił bowiem w ręce tego rodu legalnie, po tym, jak wymarła linia Piastów cieszyńskich. Ich zdaniem dokładnie zrekonstruowana sala sesyjna to piękny kawałek historii Cieszyna, a na historię trudno się obrażać, że była taka, jaka była. - Jestem Polakiem, ale mnie te habsburskie portrety nie przeszkadzają. To przecież element naszej historii, której nie należy fałszować. W dodatku nad wszystkim góruje polski orzeł w koronie, więc naprawdę nie widzę tu żadnego problemu. Moim zdaniem ta wspaniała, pięknie zrekonstruowana sala powinna być naszą chlubą i turystyczną atrakcją miasta - mówi Marian Dembiniok.
Wojciech Brachaczek, przewodniczący Rady Miejskiej Cieszyna, zajmuje w tym sporze stanowisko neutralne. Podkreśla, że rozumie zarówno racje burmistrza, jak i tych, którzy bronią historycznego wystroju sali sesyjnej. - Ze swojej strony zleciłem, aby ustalono, kiedy dokładnie te portrety zniknęły z sali sesyjnej. Myślę, że ta informacja także będzie ważnym elementem w rozmowach o tym, czy pozostawić habsburskie portrety, czy je zdjąć - mówi Wojciech Brachaczek.
Ale w Cieszynie można też usłyszeć głosy, że zamieszanie wokół Franciszka Józefa i innych członków jego cesarskiej rodziny to nic innego jak element przedwyborczej gry. Otóż do burmistrza Ficka miał trafić list autorstwa szefa cieszyńskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ewangelickiego, w którym poparcie dla szefa magistratu w nadchodzących wyborach warunkowano zdjęciem portretów.
Władysław Sosna, szef cieszyńskiego oddziału PTE zapewnia, że pomylono czy raczej niesłusznie połączono tu dwie sprawy. Pierwsza to taka, że PTE popiera burmistrza Ficka bez stawiania mu jakichkolwiek warunków. Natomiast druga to list, który rzeczywiście Władysław Sosna napisał, ale - jak podkreśla - zrobił to zupełnie prywatnie, jako mieszkaniec Cieszyna. - Napisałem jako cieszynianin, który poczuł się dotknięty obecnością tych portretów w sali sesyjnej ratusza. Moim zdaniem w polskim urzędzie nie ma miejsca na portrety władców obcych państw. Ciekaw jestem, czy w jakimś austriackim urzędzie wiszą portrety polskich królów? Na przykład Jana III Sobieskiego, którego zasługi dla Wiednia i Austrii są przecież niezaprzeczalne. Sądzę, że takich portretów w austriackich urzędach nie znajdziemy. Wiem, że w przypadku Cieszyna Habsburgowie nie byli zaborcami, ale przecież Cieszyn stanowi część Polski. A wobec państwa polskiego to byli zaborcy - mówi Władysław Sosna i raz jeszcze podkreśla, iż jego list w sprawie portretów nie miał żadnego związku z poparciem udzielonym przez PTE Bogdanowi Fickowi.
Decyzja w sprawie przyszłości habsburskich portretów zapaść ma po wyborach. Burmistrz Ficek nie kryje, że jeśli nadal on będzie kierował cieszyńskim samorządem, Habsburgowie z sali sesyjnej znikną.
Dodajmy, że w sali sesyjnej bielskiego ratusza - który zbudowano w latach 1895-1897 - również wisiał przed wiekiem wielki portret Franciszka Józefa. Kiedy jednak pod koniec lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku odnawiano ratusz, nikomu nie przyszło do głowy, aby zamówić kopię cesarskiego portretu i powiesić ją na starym miejscu. - Nikt nawet takiego projektu nie zgłosił. Można mieć sentyment czy nawet szacunek dla Franciszka Józefa, ale w końcu to był zaborca. W dodatku dziś, na szczęście, nie ma zwyczaju wieszania w urzędach portretów aktualnie rządzących, więc nie ma też powodu, aby wieszać portret byłego cesarza. W okresie remontu ratusza pojawił się jedynie pomysł wykonania galerii portretów bielskich i bialskich burmistrzów i powieszenia jej w którejś z mniejszych sal, ale tego projektu nie zrealizowano - mówi Henryk Juszczyk, przewodniczący Rady Miejskiej Bielska-Białej w okresie, gdy remontowano bielski ratusz.
SŁAWOMIR HOROWSK

>> Powrót <<
Dodaj swój komentarz - Wyślij link