24.08.2017      
 



najnowsze wydanie
wszystko o...
kronika i ekologia
kronika poleca książki
ogłoszenia
drukarnia
zlecanie reklam i ogłoszeń
kontakt prenumerata
e-wydanie
patronat prasowy
prezentacja
zostań wydawcą
regulamin konkursów
loga
slovakia
logowanie
 
Kronika Małopolska
Kronika Żywiecka
Głos Ziemi Cieszyńskiej
SPECJALNE
  NASZE 50 LAT!
To nie jest historia pięćdziesięcioletniej jubilatki. Jedyny tygodnik Bielska-Białej i całego Podbeskidzia w ...























Bielsat

basket


















galeria


wisla
xxx

 

>>Czytaj e-kronikę na ekranie komputera<<

Ofiary ludzkiego bestialstwa - NA POMOC DRĘCZONYM!
NR.: 6 z dnia: 06-02-2003


- To, co niektórzy ludzie robią ze zwierzętami to potworność! - mówi Adam Duszniak, wieloletni inspektor Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Suchej Beskidzkiej. Czworonogi są bite, głodzone, trzymane na mrozie bez schronienia. Okrutny los spotyka nowo narodzone psy i koty, które często są zabijane. Na szczęście są w powiecie suskim ludzie, którzy śpieszą na ratunek ofiarom ludzkiego bestialstwa.
W powiecie suskim tylko w Suchej Beskidzkiej znajdują się trzy boksy zbudowane z drucianych siatek, gdzie - choć w trudnych warunkach - wałęsające się psy czekają na swoich właścicieli. Gdy takowi się nie znajdą czworonogi odwożone są do schronisk w Krakowie lub Nowym Targu. W żadnej z pozostałych gmin powiatu suskiego nie ma miejsca, gdzie bezdomne lub skrzywdzone czworonogi znalazłyby schronienie.
terenie powiatu nie działa żadna organizacja zajmująca się udzielaniem pomocy bezdomnym i krzywdzonym zwierzętom. Są jednak ludzie, którym los naszych braci mniejszych - jak nazywał zwierzęta święty Franciszek - nie jest obojętny. Są wśród nich Wiesława i Józef Kolberowie oraz Elżbieta i Adam Duszniakowie z Suchej Beskidzkiej. W ich domach znalazło schronienie wiele bezdomnych psów i kotów. Dokarmiają również okoliczne czworonogi, które przychodzą na ich podwórka, jak do stołówki. - Przykre jest to, że wszystkie psy i koty, które dożywiamy, mają właścicieli. Ci jednak zachowują się tak, jakby nie wiedzieli, że zwierzę musi jeść. Szczęście mają te zwierzęta, które mogą do nas przyjść, ale ile jest takich, które są uwiązane na łańcuchu, a ich miski stoją puste...? - zastanawia się Wiesława Kolber. Jej mąż Józef dokarmia też ptaki i... wiewiórki, które bardzo często odwiedzają ich gospodarstwo. - Ludzie wyrzucają do kosza mnóstwo resztek pożywienia, które w niejednym przypadku mogłyby uratować życie wygłodniałym psom czy kotom - mówi Józef Kolber.
Elżbieta i Adam Duszniakowie od wielu lat pomagają bezdomnym zwierzętom. Często interweniują, gdy dzieje się im krzywda. Przez kilkanaście lat Adam Duszniak był inspektorem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Wielokrotnie widziałem okrucieństwo, jakiego dopuszczają się ludzie wobec zwierząt. Nie zawaham się powiedzieć, że niektórzy ludzie są jak bestie napawające się cierpieniem zwierząt - mówi Adam Duszniak. - Widziałem psa z odmrożonymi łapami, który przy temperaturze minus dwadzieścia pięć stopni stał na polu i nie miał się gdzie schować. W wielu gospodarstwach konie są bite i wykorzystywane ponad swoje możliwości, a potem zabijane. Psy mają bardzo krótkie łańcuchy , miski puste. Wyją z głodu, ale to nie wzrusza ich właścicieli. Co można powiedzieć o człowieku, który tak mało interesował się swoim psem, że metalowy łańcuch wrósł w skórę na szyi czworonoga. Gdyby nie pomoc lekarza, pies by zginął. Widziałem w ubojniach żywe zwierzęta wrzucane do wrzątku, zabijane cielne krowy... To straszne, do czego człowiek jest zdolny - mówi Adam Duszniak.
Dla wielu właścicieli czworonogów kłopotem jest pojawienie się młodych. - Niektórzy mają na to swoje sposoby. Nie zapobiegają rozmnażaniu przez odpowiednie zabiegi lub leki, tylko tuż przed porodem wyrzucają suki z domów, podrzucają młode pod nasze domy albo topią je w rzece. Spotkaliśmy się nawet z takim przypadkiem, że kilka szczeniąt wyrzucono wprost na śnieg, gdzie zamarzły. Trzeba nie mieć sumienia, żeby tak postępować - mówi Elżbieta Duszniak.
Zdaniem Duszniaków i Kolberów cała nadzieja tkwi w młodym pokoleniu. - Trzeba edukować najmłodszych. Problem jednak w tym, że polskie szkoły dostatecznie nie uwrażliwiają na problem pomocy bezdomnym zwierzętom. Bardzo często dzieci widzą w domu złe przykłady traktowania zwierząt. Jeśli szkoła nie nauczy ich innego postępowania z czworonogami, to też mogą wyrosnąć na oprawców - podkreśla Józef Kolber.
Według Duszniaka średnia życia psa w powiecie suskim nie przekracza pięciu lat. - Nadal wiele z nich zabija się w celu uzyskania sadła. Tysiące psów i kotów giną pod kołami samochodów. W okresie wakacyjnym, przed wyjazdem na urlop, ludzie bardzo często pozbywają się swoich dotychczasowych pupilów - mówi Adam Duszniak. - Smutne jest również to, że nas, którzy pomagają zwierzętom nazywa się dziwakami...

>> Powrót <<
Dodaj swój komentarz - Wyślij link