26.09.2017      
 



najnowsze wydanie
wszystko o...
kronika i ekologia
kronika poleca książki
ogłoszenia
drukarnia
zlecanie reklam i ogłoszeń
kontakt prenumerata
e-wydanie
patronat prasowy
prezentacja
zostań wydawcą
regulamin konkursów
loga
slovakia
logowanie
 
Kronika Małopolska
Kronika Żywiecka
Głos Ziemi Cieszyńskiej
SPECJALNE
  NASZE 50 LAT!
To nie jest historia pięćdziesięcioletniej jubilatki. Jedyny tygodnik Bielska-Białej i całego Podbeskidzia w ...























Bielsat

basket


















galeria


wisla
xxx

 

>>Czytaj e-kronikę na ekranie komputera<<

Nieskuteczny nadzór
DZIADOWSKIE SZKOŁY JAZDY

NR.: 22 z dnia: 03-06-2004


Na Podbeskidziu są i takie ośrodki nauki jazdy, w których jedynie kilkanaście procent kursantów zdaje za pierwszym razem egzamin na prawo jazdy! Reszta źle wyuczonych przez tandetne szkoły jazdy przyszłych kierowców musi wykupywać dodatkowe lekcje i ponosić koszty drugiego czy nawet kolejnych egzaminów. Najgorsze jest jednak to, że choć sprawujące nadzór nad ośrodkami nauki jazdy powiatowe samorządy dokładnie wiedzą, które firmy słabo szkolą kierowców, to w praktyce niewiele mogą im zrobić. Tandeciarze z dziadowskich szkół jazdy wydają się więc bezkarni.
Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego mają sporządzać okresowo informacje o wynikach zdawalności podczas egzaminów na prawo jazdy wszystkich szkół jazdy, których kursanci w danym WORD zdają egzaminy. Dane te trafiają potem do starostów (w przypadku miast na prawach powiatu do prezydenta miasta), którzy nadzorują pracę ośrodków szkolenia kierowców. Dane uzyskane w bielskim WORD o wynikach zdawalności egzaminów na prawo jazdy kategorii B w 2003 roku są wręcz szokujące.
Przy średniej zdawalności, wynoszącej 39 procent, najlepsza firma szkoląca kierowców z terenu byłego województwa bielskiego uzyskała aż 72-procentową zdawalność, ale najgorsza zaledwie... 16-procentową! Różnice między najlepszymi i najgorszymi firmami w każdym z powiatów są bardzo znaczne. Co prawda pracownicy bielskiego WORD wyjaśniają, że jedne ośrodki szkolą setki kierowców, a inne zaledwie dziesiątki, więc dane statystyczne nie są dla nich tak samo miarodajne (przykładowo jeśli mały ośrodek będzie miał silną grupkę dobrych kursantów, to w statystyce wypadnie bardzo dobrze, choć jego zasługa będzie niewielka), ale duża rozpiętość zdawalności wydaje się jasno dowodzić istnienia na rynku dobrych oraz marnych szkół nauki jazdy.
Nie trzeba chyba z kolei zbyt długo wyjaśniać, dlaczego funkcjonowanie ośrodków szkolenia o niziutkiej wręcz zdawalności jest dla klientów groźne. Po prostu, lufa na egzaminie wiąże się nie tylko ze stresem i stratą czasu, ale także z dodatkowymi kosztami w postaci opłaty za kolejne egzaminy, a często także z wykupieniem dodatkowych lekcji nauki jazdy. Ponieważ nazwy ośrodków o wysokiej i słabej zdawalności nie są ujawniane (w przeszłości jeden z WORD-ów w kraju ujawnił taką listę i pociągnęło to za sobą lawinę protestów ośrodków o słabej zdawalności, które argumentowały, że uderzyło je to po kieszeni, a zdawalność ich zdaniem wcale nie musi świadczyć o jakości szkolenia), więc przyszli kierowcy decydując się na wybór ośrodka szkolenia działają po omacku.
Nadzieją wydaje się być to, iż WORD-y przekazują dane o zdawalności do samorządów powiatowych, a te nie tylko wydają zezwolenia na prowadzenie szkół nauki jazdy, ale także mogą je odbierać. I choć - jak informuje Ryszard Tabaka, rzecznik prasowy Starostwa Powiatowego w Oświęcimiu - powiatowi urzędnicy dokonując kontroli w ośrodkach szkolenia kierowców biorą także pod uwagę wyniki zdawalności, to jednak nawet najgorsza zdawalność nie może być przyczyną zamknięcia danego ośrodka.
- Niska zdawalność w danym ośrodku szkolenia to dla nas jedynie wskazówka, że coś złego tam się dzieje i że ośrodek ten powinien być dokładnie i często kontrolowany. Jednak opierając się tylko na niskiej zdawalności, nie można wobec ośrodka zastosować żadnych sankcji - mówi Marek Stańco, naczelnik Wydziału Komunikacji Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. - Nasze kontrole mogą wykryć na przykład nieprawidłowości na placu manewrowym używanym przez ośrodek - co się zdarzało i co zaskutkowało cofnięciem zezwolenia do czasu usunięcia wad - ale już na przykład tego, czy jest tam rzeczywiście przeprowadzana odpowiednia liczba godzin zajęć teoretycznych nie wykryją. Dopiero w przypadku gdy otrzymujemy skargę od kursanta lub grupy kursantów, którzy mają konkretne zastrzeżenia do jakości szkolenia w danym ośrodku, możemy takie nieprawidłowości wykryć i ukarać ośrodek, do cofnięcia zezwolenia włącznie. Ale, jeszcze raz podkreślam, musi to być potwierdzona skarga konkretnej osoby. Sam fakt niskiej zdawalności egzaminów nie uprawnia nas do żadnych sankcji wobec ośrodka.
Jak wobec tego ustrzec się wpadki polegającej na wyborze tandetnej szkoły nauki jazdy? Egzaminatorzy z bielskiego WORD uważają, że w tym przypadku wyjątkowo prawdziwa jest zasada mówiąca o tym, że tanie najczęściej w efekcie okazuje się... drogie. - Przyszli kierowcy lub ich rodzice wybierając ośrodki szkolenia decydują się często na takie, które uczą najtaniej i najszybciej. A to niestety rzadko idzie w parze z jakością szkolenia - mówi jeden z egzaminatorów bielskiego WORD.
SŁAWOMIR HOROWSKI
>> Powrót <<
Dodaj swój komentarz - Wyślij link