21.10.2017      
 



najnowsze wydanie
wszystko o...
kronika i ekologia
kronika poleca książki
ogłoszenia
drukarnia
zlecanie reklam i ogłoszeń
kontakt prenumerata
e-wydanie
patronat prasowy
prezentacja
zostań wydawcą
regulamin konkursów
loga
slovakia
logowanie
 
Kronika Małopolska
Kronika Żywiecka
Głos Ziemi Cieszyńskiej
SPECJALNE
  NASZE 50 LAT!
To nie jest historia pięćdziesięcioletniej jubilatki. Jedyny tygodnik Bielska-Białej i całego Podbeskidzia w ...























Bielsat

basket


















galeria


wisla
xxx

 
PREZENTUJEMY
.


Numery archiwalne do pobrania.

1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24 


beskidzka24



 
AKTUALNOSCI
Nr: 20 z dnia: 19-10-2017
Ogródkowe mandaty

Nie pal zielonego!

Jesień to tradycyjnie czas porządków w ogrodach. Zawsze znajdą się gałęzie czy liście, których chcemy się pozbyć. Co z nimi zrobić?
Odpowiedź, która wydaje się oczywista w czasach pieczołowitej segregacji śmieci, dbałości o środowisko naturalne, a ostatnio zwłaszcza o czyste powietrze, brzmi: oddać do odpadów. W większości gmin jest przecież specjalnie wydzielona frakcja zielona i właśnie tam powinny trafić drobne gałęzie i liście. Ale przecież - odpowiada na to część mieszkańców miast, a zwłaszcza wsi - przez wiele lat było tak, że niewielkie ilości liści i gałęzi puszczano z dymem. I cóż było w tym złego i co stoi na przeszkodzie, by nadal tak robić? - pytają zwolennicy takiego rozwiązania.
NA WSI KSIĄDZ I URZĘDNICY
Być może część z tych osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że palenie odpadów zielonych jest nie tylko zabronione, ale i szkodliwe. Ostatnio za uświadamianie mieszkańców wzięli się urzędnicy z Bestwiny. Na stronie internetowej gminy pojawił się obszerny wpis, w którym czytamy m.in.: „Palenie wilgotnych liści i gałęzi powoduje długotrwałą emisję do powietrza pyłów i gazów, które działają alergizująco, powodują kaszel i schorzenia dróg oddechowych. Zawierają takie trucizny jak tlenek węgla, tlenki azotu oraz wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, które są związkami rakotwórczymi”.
Jakie rozwiązania proponują w zamian urzędnicy z Bestwiny? Kompostowanie, co dodatkowo przynosi pozytywny efekt w wyniku uzyskania ekologicznego nawozu albo oddanie do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych w Kaniowie - dla mieszkańców gminy za darmo. Jednak jak słyszymy od jednego z gminnych urzędników, przekonanie wszystkich mieszkańców do tych rozwiązań nie jest wcale takie łatwe. Palenie zielonych odpadów na wsiach było niemalże tradycją. Do ognisk trafiały zwłaszcza tzw. łęty, czyli łodygi, naci kartofli. I było to całkowicie normalne. Dzisiaj, kiedy stan wiedzy jest inny, te zwyczaje należy zarzucić. Ale ciągle trzeba apelować do mieszkańców, a nie ze wszystkimi idzie łatwo. W Bestwinie nie ma straży gminnej, więc interwencje podejmują urzędnicy gminy, tyle że tylko w godzinach pracy urzędu. Ich działania na ogół kończą się pouczeniem mieszkańców, którzy palą „zielone”. Jeżeli to nie skutkuje, wówczas dzwonią na policję i to już przynosi bardziej wymierny efekt. - Mundur i bloczek mandatowy na ogół robią na zwolennikach ognisk wrażenie - opowiada urzędnik. W Bestwinie wolą jednak apelować do świadomości niż karać, dlatego zaangażowali nawet księdza, żeby z ambony przekonywał wiernych do zarzucenia dawnych zwyczajów…
W MIEŚCIE STRAŻNICY
W miastach, gdzie zabudowa jest bardziej zwarta, a sąsiedzi tuż za płotem, palenie wydaje się tym bardziej nie na miejscu. Ale i tutaj ogniska z gałęzi i liści płoną często, choć ich palenie jest oczywiście zabronione. Komendant bielskiej straży bielskiej Grzegorz Gładysz przywołuje art. 155 Ustawy o odpadach, który zabrania spalania odpadów poza specjalnymi spalarniami. Jest to zabronione, jeżeli tylko gmina oferuje jakieś sposoby pozbywania się takich odpadów. Konsekwencje palenia? O tym mówi art. 191 tej samej ustawy: kto spala odpady poza spalarnią podlega karze aresztu albo grzywny.
Co więc robić z odpadami zielonymi? Komendant Gładysz, powołując się na Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Bielska-Białej, podaje mieszkańcom trzy rozwiązania. Po pierwsze odpady zielone można kompostować we własnym zakresie. Po drugie dostarczać do PSZOK-u. Po trzecie gromadzić w biodegradowalnych workach o pojemności do 120 litrów, które odbiera - od 1 kwietnia do 31 października - firma wybrana przez gminę w przetargu.
SPORO INTERWENCJI
Okazuje się jednak, że nie dla wszystkich jest to oczywiste, bo bielscy strażnicy mają pełne ręce roboty. W bieżącym roku interweniowali już 235 razy w sprawach „spalania odpadów na gruncie, palenia ognisk i zadymienia okolicy”. - Strażnicy stosują wówczas oddziaływanie wychowawcze, nakładają grzywnę w postaci mandatu karnego albo kierują wniosek o ukaranie do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej. Każda sytuacja jest inna i osobno rozpatrywana przez strażników - wyjaśnia komendant Grzegorz Gładysz.
W Czechowicach-Dziedzicach straż miejska również ma sporo tego typu interwencji, zwłaszcza w okresie jesiennym. Przy ciepłej, słonecznej pogodzie - nawet dwie, trzy dziennie. -Najczęściej staramy się pouczać palących. Chyba, że sytuacja się powtarza, a upomniany pozostaje głuchy na pouczenie. Wtedy może otrzymać mandat karny albo wniosek do sądu. Ale pouczeni na ogół już nie dopuszczają się kolejnych występków - mówi komendant Mirosław Janko. Jak czechowiccy strażnicy namierzają „palaczy”? Około 90 procent - na oko szacuje komendant - to zgłoszenia od sąsiadów. W Czechowicach jest PSZOK, poza tym gmina bezpłatnie udostępniała kompostowniki, aby przekonać mieszkańców do właściwego gospodarowania odpadami zielonymi.
W Kętach skala problemu jest mniejsza. -Może dlatego, że mieszkańcy mogą bez ograniczeń oddawać odpady zielone, a nie tak, jak to jest w niektórych gminach, gdzie obowiązują limity - mówi komendant kęckiej straży miejskiej Zbigniew Kanik. Kęccy strażnicy też starają się być wyrozumiali, chociaż mieli do czynienia również z przypadkami, gdy ktoś, oprócz gałązek i liści, palił worki po cemencie. Wtedy nie ma zmiłuj. Mandat wymierzony przez strażników może wynieść do 500 złotych, a tym, którzy dopuszczają się palenia po raz kolejny, sąd może wymierzyć wyższą karę.
Tekst i foto:
Wojciech Małysz



Fundusz – dzieciom

Sto rowerów!

Rowerzyści z całej Polski przejechali wspólnie trzy miliony kilometrów. A dzięki temu do dzieci trafi prawie... sto rowerów. To niezwykłe przedsięwzięcie zrealizowała bielska Arka, którą finansowo wspomógł Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
3 października na rynku w Bielsku-Białej zorganizowano finał głośnej akcji „Rower pomaga”, prowadzonej przez Fundację Ekologiczną „Arka”. Dzieci z domów dziecka mogły odebrać nowiutkie rowery. - Akcja sprawdza się doskonale, dlatego chcemy ją kontynuować w przyszłym roku - zapowiada Krystian Biłek z fundacji.
Projekt opiera się o stronę internetową (www.rowerpomaga.pl), na której rowerzyści mogą wpisywać ilość przejechanych kilometrów. Na specjalnym kalkulatorze od razu widzą, o ile ograniczyli emisję dwutlenku węgla dzięki temu, że takiej samej odległości nie pokonali siedząc za kierownicą samochodu. Jednocześnie wspólnie przejechane na rowerach kilometry przekładają się na... zakup rowerów dla dzieci z domów dziecka i świetlic środowiskowych. Do dzisiaj uczestnicy akcji przejechali razem trzy miliony kilometrów, dzięki czemu do dzieci trafiło już 70 bicykli. Wkrótce najmłodsi otrzymają kolejnych 25 rowerów.
- „Rower pomaga” to akcja, która przynosi pożytek na wielu poziomach. Zachęca ludzi, w tym i najmłodszych, do zdrowego trybu życia. A dzięki temu na drogach mamy mniej samochodów i mniej spalin. Jednocześnie nie zapominamy o aspekcie społecznym i pomocy najsłabszym - stwierdza Krystian Biłek.
(mk)



Buczkowice stawiają na gaz

Czas wymiany

Do 6 tysięcy złotych dofinansowania przy wymianie pieców mogą otrzymać mieszkańcy gminy Buczkowice. Są jednak pewne warunki. Samorządowcy rozpoczynają program wymiany pieców z węglowych na gazowe. Szacują, że w całej gminie z dotacji skorzysta nawet 130 mieszkańców. Mogą oni otrzymać dofinansowanie do 6 tys. zł, ale pod warunkiem, że z własnej kieszeni dołożą minimum 4 tys. Władze gminy szacują, że obecnie z ogrzewania gazowego korzysta około 25 procent mieszkańców.
(ps)



Czechowice: burzowa przebudowa na północy miasta

Bachorek zmieni bieg

Trwa przebudowa kanalizacji burzowej w rejonie ulicy Traugutta w Czechowicach-Dziedzicach, dzięki której trzykrotnie zwiększy się jej przepustowość.
- Powodzie i zalania spowodowane przez nawalne deszcze, które tak boleśnie doświadczyły nas w ostatnich latach sprawiły, że działania mające na celu ochronę mieszkańców Czechowic-Dziedzic i ich mienia przed wodą, stały się jednym z naszych najważniejszych priorytetów - mówi burmistrz Czechowic-Dziedzic Marian Błachut. - Są takie odcinki, na których samo udrażnianie kanałów na niewiele się zda, bo zbyt małe są przekroje rur użytych przed laty do ich budowy.
Takim wąskim gardłem jest kanalizacja burzowa w północnej części miasta, która musi odprowadzić wodę z powierzchni 180 hektarów. - Dlatego kiedy tylko, wspólnie z powiatem bielskim, przystąpiliśmy do przebudowy ulicy Traugutta, podjąłem decyzję o kompleksowym rozwiązaniu tego problemu, poprzez jej modernizację i rozbudowę. Naszym nadrzędnym celem jest zwiększenie przekrojów kanałów - na ile to możliwe - i rozdzielenie tej dużej ilości wody na róże odcinki nowych kanałów, czyli dywersyfikacja całego systemu, tak by był w stanie przyjąć możliwie największą ilość wody i odprowadzić ją bezpiecznie najkrótszą drogą - tłumaczy szef miasta, który sam włączył się w prace projektowe przedsięwzięcia realizowanego przez miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji.
Na realizowaną już przebudowę kanalizacji w ciągu ulicy Traugutta, która kontynuowana będzie w czasie drugiego etapu modernizacji ulicy, składa się kilka zadań. Po pierwsze, przebudowywane (poszerzane do średnicy
1 200 mm) są te odcinki obecnego kolektora zaczynającego swój bieg na terenie „Bachorka”, które stanowiły wąskie gardła. Ponadto powstanie nowy kolektor burzowy w rejonie ulicy Asnyka, a kanał „Bachorek” częściowo zmieni bieg. Najważniejszym elementem będzie budowa nowej nitki kanału burzowego pod ulicą Traugutta. Dzięki tym pracom wydajność całego systemu wzrośnie ponad trzykrotnie.
(mk)








Do druku: pdf





Czy popierasz pomysł rezygnacji ze zmiany czasu na zimowy?
tak
nie

Wyniki sondy
 







wydawca
Click for Katowice, Poland Forecast
 

odwiedziło nas 5463103 osób